Przyszła kolej na opisanie kolejnego miesiąca. Jako że parę osób powiedziało, że w listopadowym blogu było za dużo kłamstwa i egoizmu, autor postanowił nieco zmienić jego formułę. Od teraz będą w nim przedstawione tylko suche fakty, bez żadnego komentarza. Przechodzimy więc do rzeczy. Zaczynamy oczywiście od samych faktów.
Grudzień jest dwunastym i zarazem ostatnim miesiącem każdego roku. Składa się z 31 dni, dużej ilości godzin, jeszcze większej ilości minut i tak dużej ilości sekund, że nawet kalkulator autora by sobie nie poradził z obliczeniem tej liczby.
W miesiącu, który został opisany, wydarzyło się bardzo dużo jakże ważnych rzeczy w klanie TCW. Są one tak ważne… tak bardzo ważne… aż tak ważne, że autor postanowił ich nie opisać.
I na tym zakończę pisanie bloga, który składał się tylko z suchych faktów i niczego więcej…
Hmm właśnie sobie zdałem sprawę, że rubryka ta nazywa się TCW Blog by Fefan. I to Fefan jest tu głównym administratorem (i teraz zacznie się chwalić na lewo i prawo, że wreszcie jest gdzieś adminem… no dobra już się chwali… a tak w ogóle to kto pozwolił temu noobowi to pisać?) i to od niego, a w zasadzie ode mnie zależy, co będzie zawarte w tym blogu. No może nie do końca ode mnie. Zawsze może być tak, że Guts usunie bloga z tej strony i skończy się moja wolność wypowiedzi. Ale póki jeszcze tego nie zrobił mogę pisać dalej to, co myślę, czuję i w ogóle wszystko to, co mi ślina na język przyniesie. Standardowo zacznę od żenującego żartu prowadzącego:
Przychodzi Baser do lekarza, a tam Red patrzy sobie w górę, przez szyberdach i mówi: Ale te chmury zapier******
Dla tych, którzy dopiero teraz włączyli swoje odbiorniki… Teraz będzie o wydarzeniach z grudnia, więc możecie się skupiać na tym, co czytacie… Jarek, Ty też… Później zdążysz jeszcze trochę potrenować. Wszyscy uważają? Skupiają się? Qrde widzę, że aż poczerwienieliście od tego skupiania się, więc może zrobimy chwilę przerwy… Oki, no to zaczynamy.
Hmm tak się zastanawiam, od czego by tu zacząć. Staram się znaleźć w pamięci jakieś wydarzenie warte opisania i żadnego takiego nie znajduję… Jak to przystało na grudzień większość klanu oderwała się od kompa. Co za tym idzie nie było żadnego meczu, żadnego nowego klanowicza itd. No ale jako że mamy grudzień, nie mam o czym pisać, a jednak coś wymyślić powinienem, postanowiłem złożyć wam życzenia. Szczęśliwy ten, kto znalazł się w Teamie Cioci Wiesi. Dla każdego z naszych obecnych graczy napisałem życzenia indywidualne. No ale przejdźmy lepiej do rzeczy… Pora na życzenia:
- Baserowi życzę, aby następne imprezy off-line były organizowane również w Poznaniu, dzięki czemu będzie mógł gościć w swojej willi ponownie przedstawicieli naszego klanu.
- Chmielowi życzę, aby się nie wydało, że Ala to jednak nie jego siostra i aby dalej uczył się w byciu coraz lepszym agentem.
- Chybeckowi życzę jak najwięcej imprez u Stara. Podobno dzięki nim łapie coraz większego skilla….. Oczywiście w piciu.
- Cinkowi życzę napisania od czasu do czasu czegoś na naszym forum, bo już Ciocia się zastanawia czy Cinek o niej jeszcze w ogóle pamięta.
- Donertowi życzę więcej osób, które będą popierały jego kandydaturę przy dojściu do innego klanu… Zresztą, co ja mówię. Przecież Donert klan już znalazł, a Redzik mu z niego odejść nie pozwoli.
- Fanowi życzę, aby nikt więcej nie pomylił go z takimi noobami jak fefan. A tak w ogóle to wszystkie najlepszego z okazji urodzin, które miałeś 13 grudnia… Jak obiecałem życzenia złożyłem, a teraz czekam na zapłatę.
- Flaggowi życzę, aby nigdy więcej Jarek nie zapomniał wspomnieć o nim w wywiadzie. No i oczywiście życzę Ci tego, aby Redzik do Ciebie nie dzwonił, kiedy jesteś z siostrą.
- Gutsowi życzę, żebym wreszcie przestał mu spamować gg, bo już pewnie ma tego dosyć.
- Jareckiemu życzę, aby w nowym roku dalej nie wykryli jego cheatów i dalej mógł się cieszyć opinią jednego z najlepszych polskich graczy.
- Kamilosowi życzę, żeby pijana Magda nie wyzywała go więcej na TS.
- Redzikowi życzę, aby nie zabrakło mu nigdy dinozaurów, do których mógłby się przytulić. No i żeby te chmury zachowywały się normalnie.
- Starowi życzę, aby nigdy nie wrócił do TMN, bo zacząłby wtedy zaniedbywać swoją dziewczynę, a do tego dopuścić nie możemy… Żartowałem. Wracaj do nas jak najszybciej. No i oczywiście życzę Ci dalej tak zajeb...... imprez.
- Wandalowi życzę, aby nikt, nigdy nie zapomniał o pogrubieniu jego nicka.
- Waściowi życzę, żeby wreszcie załapał skilla.. Bo ten nick: noskill dziwnie wygląda z tagiem TCW.
- Elvisowi życzę, aby nie zabrakło tras mini, na których mógłby zrobić kolejne lokale.
- Lolce życzę, aby w każdym artykule znalazła coś na swój temat.
- Magdzie życzę, aby chłopak się za bardzo na nią nie gniewał, kiedy przeczyta wszystkie jej wypowiedzi na forum i dowie się, że Magda ma romans przynajmniej z połową sceny.
- Fefanowi życzę… Jako że sam sobie życzeń składać nie będę, to mam nadzieję, że znajdzie się przynajmniej jedna osoba, która mnie w tym wyręczy.
Imienne życzenia złożyłem tylko naszym klanowiczom, mimo że jest też sporo osób z poza naszego klanu, którym również chciałbym życzyć tego i owego. Na czele z Martą (bardziej znaną jako przyszły żul sceny), Jakubem, Shadowem, Dodą (podobno bez silikonu) oraz resztą ekipy, z którą spędzam długie zimowe wieczory na TS. Tak więc jeszcze raz: Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku… I odejdźcie wreszcie od kompów na te święta… Jarka to nie dotyczy. On przecież musi trenować…
No i w ramach zakończenia chciałbym prosić, aby w następnym miesiącu miało miejsce przynajmniej jedno wydarzenie, które warto by było opisać. Już sam nie wiem jakie. O ciąży Magdy już wspominałem, a ona nic sobie z tego nie robi. Nawet starałem się przekonań Jarka żeby odszedł z klanu. Oczywiście parę dni później znowu by do nas doszedł. No ale przez ten czas zdążyłbym opisać to wydarzenie, a przy okazji pewnie wybuchłaby mała drama. Już widzę te nagłówki w gazetach… „Jarecki odszedł z TCW”… „Czy to koniec Cioci Wiesi?”. Jednak Jarek się nie zgodził, więc nie ma co gdybać i pozostaje mi tylko prosić Was, abyście dostarczyli mi materiałów do pisania… Przecież w styczniu świąt nie ma i nie miałbym okazji żeby i w następnym miesiącu składać wam życzenia.
Wstęp był, rozwinięcie było, zakończenie też się znalazło. Innymi słowy opisałem wszystko, co powinno się znajdować w blogu. No i znowu pozdrawiam wszystkich, którym chciało się to czytać i zapraszam najprawdopodobniej już w lutym na kolejną część bloga. A ja idę załatwiać sobie kredyt we frankach, którego nawet Bogu nie dostał.
|
|
Przyszła kolej na drugą część mojego bloga. Tak jak obiecałem, po upływie kolejnego miesiąca wypadałoby coś wyskrobać. Oczywiście piszę to z dobrej woli, a szantaż Magdy na pewno mnie do tego nie skłonił. Może i chcielibyście się dowiedzieć, czym Magda może mnie szantażować (przecież o biurku wszyscy wiedzą), ale z tego źródła się o tym nie dowiecie. Tak sobie myślę, że w wyniku wyjawienia tej tajemnicy niektóre części mojego ciała mogłyby zostać troszkę uszkodzone, a tak się składa, że mogą mi one w przyszłości być jeszcze potrzebne. W wyniku mojego milczenia ja będę zadowolony, Magda będzie zadowolona oraz naśladując pewien znany kabaret: „będzie pan zadowolony”. Myślę, że nawet Wandal będzie zadowolony, o ile nie zapomnę pogrubić jego nicka (zapamiętać: pogrubić nicka Wandala). Innymi słowy wszyscy będą zadowoleni… Hmm coś mi się wydaje, że za bardzo zaczyna to przypominać tani „chłyt materkindody”, używany przede wszystkim przy okazji jakichś wyborów. (A tak korzystając z okazji chciałbym prosić o Wasze głosy, jeśli w przyszłości będzie poszukiwana twarz do promowania zakładów przetwórstwa owocowego i napojów wyskokowych)… Ech i znowu się zagalopowałem i zacząłem pisać byle co, byle o mnie. No, ale wracając do tego „chłytu”.. Jako że żadne wybory się nie zapowiadają, to pisanie o zadowoleniu nie jest wymagane, a co za tym idzie mogę powrócić do pisania o tym, o czym czytać chcecie, czyli o Mag… Znaczy o naszym klanie. Zaczynamy.
Na pewno wiecie już, że 17 listopada 2008 roku powróciliśmy do starej, dobrej nazwy. Redzik miał napisać o tym newsa, ale w wyniku innych spraw, takich jak: spamowanie naszego forum, dawanie ostrzeżeń różnym niewinnym użytkownikom tmpl, oglądanie zaległych odcinków „Mody na sukces” itp. nie miał na to czasu. Jako że do pisania newsów się nie nadaję, ponieważ trzeba je pisać według jakiegoś schematu, postanowiłem opisać to w moim blogu (mój blog… to brzmi dumnie). Tak, więc 17 listopada zadzwoniła do nas Ciocia Wiesia. Wśród jakże wielu szlochów, jęków i innych takich udało się usłyszeć najważniejsze słowa, a mianowicie: „tęsknię, wracajcie do mnie”. Jako że nie mogliśmy odmówić kobiecie, która obiecała chodzić tylko w samych stringach, robić nam obiadki, cheaty oraz jakiś striptiz, gdy będzie nam naprawdę potrzebny, rzuciliśmy ten cały multigaming, sponsoring, (który ograniczał się do możliwości noszenia taga phantom na serwerach) i wróciliśmy do taga, który tak wiele dla nas znaczy. Ponownie cała scena może podziwiać jakże znany tag *TCW*, który informuje, że Team Cioci Wiesi powrócił.
Najważniejszym wydarzeniem listopada miało być niewątpliwie FGA, czyli Fefans Game Arena. Jedna z największych imprez gier komórkowych w moim skromnym pokoju, a może i nawet w całym mieszkaniu. Główną atrakcją tej imprezy miała być obecność niejakiej pani na literkę M... W każdym bądź razie ta Pani na M. w ostatniej chwili zerwała kontrakt i powiedziała, że nie odwiedzi tej imprezy. Za jej przykładem poszedł Jarek i wszystko zaczęło się sypać. Jednak udział w tej imprezie ciągle potwierdzali Redzik, Guts, oraz Chmielu. Organizatorzy doszli do wniosku, że bez Jarka oraz Pani na M. impreza już nie będzie taka sama (nawet obecność wyżej wspomnianej trójki, oraz siostry tego ostatniego nic nie zmieni), więc w zastępstwie na szybkiego postanowiono, że Trackmania zagości jednak na PGA i to właśnie tam wybrali się gracze naszego klanu. A ja biedny kolejny wieczór spędziłem samotnie w domu zastanawiając się, co by napisać w najnowszej części bloga… No, ale wracając do PGA. Dla niewtajemniczonych skrót ten oznacza: Poznań Game Arena, czyli największa alkoholowa impreza w Polsce, na której od czasu do czasu można sobie pojeździć w jakiejś ścigałce, strzelić gola w jakiejś kopance, postrzelać do przeciwników (lub też znajomych) w jakiejś szczelance itp. itd. Jako że nasza dywizja zajmuję się grą w TMN, to tylko na tym się skoncentruję. Na ww. imprezę wybrało się oczywiście parę osób, z Teamu Cioci Wiesi (czyli jak to powiedział, a nawet napisał Jakub „największego zła naszej sceny”).
Na ww. imprezie barwy TCW reprezentowali (kolejność przypadkowa):
- Jarecki – co by tu o nim napisać… Miejsca 4 i 1 mówią wszystko. Ciągle jest naszym największym klanowym botem. Jak donoszą moje tajne źródła w sobotę Jarek był za trzeźwy i stąd „dopiero” 4 miejsce. Miał być moim głównym informatorem z tej imprezy. Jednak z tego, co mi wiadomo nie potrafił poprawnie wybrać mojego numeru i musiałem szukać sobie innego szpiega…
- Magda – mimo, że miała gotowy sposób na wygraną (mojego pomysłu), postanowiła go nie wykorzystać. Ba. Nawet nie wystartowała w zawodach. Pozostało jej tylko machanie pomponami i kibicowanie pozostałym zawodnikom. Co prawda w skutek wypicia zbyt dużej ilości taniego wina za bardzo jej to nie wychodziło. Zresztą na kolejnej imprezie ma być inaczej, ponieważ Magda zadeklarowała: „nigdy więcej taniego wina”.
- Redzik – nasz menager, który kocha się z dino… zresztą niech to zostanie między nami. Jako nasz dyktator postanowił, że nie musi udowadniać swojego skilla, a do zawodów przystąpił, ponieważ chciał pomacać podobno bardzo miłe w dotyku klawiatury.
- Chmielu – tajny współpracownik… Nie, nie SB. Mój tajny współpracownik. To jemu zawdzięczam to, że mniej więcej wiem, co się działo na PGA. Swoje miejsce w klanie zawdzięcza trzem czynnikom: siostrze, Ali i jeszcze siostrze- Ali. A tak na serio to pozostałymi dwoma czynnikami są: zadatki na dobrego agenta obcego (w tym wypadku fefanowskiego) wywiadu, oraz lepsze czasy w kwalifikacjach od driftującego Jakuba.
- Chybeck – w sobotę jak i w niedzielę dostał się do finałowej 16. Wniosek jest tylko jeden: Jarecki grał na jego koncie… No, ale jest też inny wniosek: nasz drugi klanowy bot. Szkoda tylko, że w skutek jego przerwy w grze nie będziemy mogli liczyć na jego pomoc w meczach.
- Baser – kolejny gracz, który 2 razy dostał się do finałowej 16. Podobno dlatego, że członkowie TCW którzy mieli u niego spać, uczyli go grać. Widać cała noc nauki przyniosła efekty. Nie wiem tylko, czy ofiara złożona ze zjedzonego kurczaka w KFC pomogła mu osiągnąć taki wynik.
- Guts – mimo że noob, to udało mu się w niedzielę załapać do finałowej 16. Nie wiem czy przyczyną było zagrożenie usunięcia tego bloga, kiedy scena nie da mu jeszcze pograć, czy też wymęczenie organizmu po zbyt dużej ilości wypitego alkoholu przez pozostałych graczy. W każdym bądź razie, gdy znalazł się w tej 16, zadzwonił do mnie mówiąc, że jest pro, a później dostawałem co chwilę smsy mniej więcej o tej samej treści. Chyba właśnie przez te smsy nie mógł pokazać swojego prawdziwego skilla i dostać się do najlepszej 8.
- Flagg – ostatni już gracz z naszego teamu, który w sobotę reprezentował nas wśród najlepszej 16. W niedzielę niestety nie startował. Podobno za bardzo zabalował na imprezie u Stara i nie mógł znaleźć drogi na targi, mimo że mieściły się 100 metrów od jego noclegu. Mimo wszystko poszedł w ślady Chybecka i postanowił zostać klanowym botem. Całe szczęście, że nie wiem nic o przerwie w grze tego osobnika i będziemy mogli liczyć na jego skilla.
- Star – o tym panu nie mam za dużo informacji. Według mojego źródła ze względu na to, że imprezy u niego były przednie, a gdy przychodził na PGA to nikogo nie poznawał (podobno nie przez alkohol). Mimo wszystko postanowił trochę sobie pojeździć, a gdy startował w zawodach to koledzy musieli mu naprowadzić ręce na klawiaturę.
Więcej grzechów nie pamiętam… Znaczy nie mam informacji o innych osobach z naszego klanu, które dotarły na PGA. Tym, którzy nie byli (na czele ze mną) pozostaje żałować i pokazać się na następnej imprezie on-line. Nie koniecznie Poznań Game Arena.
Kolejnym wydarzeniem jest dojście pod spódnicę Cioci (jak dobrze jest znowu to napisać) dobrze znanego Kamilosa. Jest to gracz, który był już w paru dobrych klanach, z których i tak najlepszy jest Team Cioci Wiesi. Po jakże ciężkiej rozmowie rekrutacyjnej z moją skromną osobą, oraz przejechaniu trasy rekrutacyjnej (nie wiem, po co ta trasa, jeśli i tak rozmowa jest najważniejsza) wykonanej przez Jarka, doszliśmy do wniosku, że Kamilos pasuje do naszego zespołu i od 3 listopada 2008 roku pokazuje się z tagiem *TCW*. Standardowo życzę mu zdrowia, szczęścia, pomyślności i w ogóle wszystkiego najlepszego w dniu urodz… Ehh znowu pomyliłem życzenia… Standardowe życzenia brzmią: Good lag, have ban, i właśnie tego Kamilos Ci życzę.
Jako że wróciliśmy do Cioci, a Ciocia jak to na kobietę przystało nie może nigdy wybrać dobrego rozmiaru spódnicy i nawet dojście Kamilosa nic nie dało, a spódnica jak zwisała tak zwisa, postanowiliśmy sięgnąć po kolejnego gracza. Jako że akurat na naszej stronie odezwała się chętna osoba, zaczęliśmy ją sprawdzać. Ekipa, która była na PGA postanowiła przyjąć ją od razu. Nie wiem czy miały na to wpływ butelki, które automatycznie pojawiały się na stole nie wiedząc skąd. Osoby, które na ww. imprezie nie były, jeszcze się wahały. Jednak wtedy na pomoc osobie, o której wspomnę później przyszedł niejaki Bilus, który tak zawzięcie zachwalał kandydata na naszego nowego klanowicza, że nawet nieprzekonane osoby postanowiły dać mu szansę. W wyniku ww. czynników od 27 listopada 2008 r. Donert pokazuję się z naszym tagiem. Jako że życzenia złożyłem już Kamilowi, a nie chcę się powtarzać, więc Tobie Donert życzę tego samego. A swoją drogą to witam w klanie.
Jako że opisałem już wszystkie wydarzenia z listopada, a o pogodzie pisać mi się nie chce, to przyszła pora na zakończenie. No chyba, że jak to przystało na bloga, opiszę jak mi minął cały listopad… Ech właśnie dzwonił do mnie Redzik. Podczas naszej rozmowy poinformował mnie, że jeśli spróbuję opisać przynajmniej jeden dzień z mojego życia, to wyrzuci mnie z klanu i wystawi mi taką opinię, że żaden inny klan mnie nie przyjmie (nawet jak będę grał lepiej niż Jarek). Nie pozostaje mi więc nic innego, jak zakończenie pisania, pozdrowienie wszystkich znajomych i szukanie ukrytej kamery, dzięki której Redzik wie o wszystkim, co się dzieje w moim pokoju.
|
|
Od dzisiaj na naszej stronie rusza nowa rubryka prowadzona przeze mnie. Będzie to podsumowanie każdego miesiąca dywizji Trackmanii klanu Phantom- esports. Niejaki Guts (który nawiasem mówiąc jest bardzo dobrym graczem, adminem, kolegą…. Qrde wiem, że mi zapłaciłeś za wspomnienie o Tobie i parę komplementów, ale jakoś nie mogą mi one przejść przez palce… Sorki… ale ważne jest to że zapłaciłeś z góry). wpadł na pomysł comiesięcznego podsumowania życia naszego klanu. Redzik pisać nie chciał, Meg się jakoś wywinęła (ahh te kobiecie powody, to ją głowa boli, to nie ma ochoty… skąd ja to znam…), Elvis powiedział, że jest zajęty biciem lokali na mini i nie ma na to czasu, Wandal mówił, że przegrzewa mu się klawiatura i nie będzie ryzykował totalnego jej uszkodzenia, Mrozikowi nie dadzą pisać koledzy z internatu, więc on też się wywinął. Fan doszedł do wniosku, że za dużo osób bierze nas za jedną osobę (tak, tak, Fan i ja to dwie inne osoby), a cała sława za prowadzenie tej rubryki spłynie na osobę bardziej znaną, czyli na mnie. Baser natomiast wkurzył się, że nie był wypisany jako członek klanu w historii TCW i udawał, że go nie ma, kiedy się próbowało do niego zagadać. Reszta klanu, na czele z Wasciem udawała, że nie wie, o co Gutsowi chodzi i dlatego to mi przypada obowiązek… znaczy niewątpliwy zaszczyt prowadzenia tejże rubryki. Nie wiedzieć, czemu o zapłacie za prowadzenie tej podstrony Guts wspomniał na samym końcu. Wtedy, kiedy umowa była podpisana i nikt, mimo usilnych starań, nie mógł mi jej zabrać. Wracając do podsumowania. Będą w nim zawarte najważniejsze wydarzenia z życia klanu. Nowi gracze, mecze, skandale (oby było ich jak najwięcej) itp… Przynajmniej taka jest oficjalna wersja. Tak naprawdę będzie to mój prywatny blog. Będę w nim opisywał każdy swój dzień, każdą swoją godzinę, a nawet minutę. Mówię wam, będzie super. No, ale starczy tego wstępu. Pora przejść do konkretów.
Wstałem około godziny 10 rano. Przeciągnąłem się, ziewnąłem i położyłem się dalej spać. Tak na serio obudziłem się godzinę później. Następnie….. No dobra bądźmy poważni. Mając na myśli konkrety, chodziło mi o sytuację naszej dywizji. Pierwsze podsumowanie opisuje wydarzenia, które miały miejsce od ostatniego rozdziału historii Teamu Cioci Wiesi. Więc zaczynamy.
25 września 2008 Team Cioci Wiesi oficjalnie zmienia nazwę. Od tamtego dnia zostajemy dywizją TMN klanu Phantom- esports. Mimo zmiany nazwy my się nie zmieniamy. Dalej pozostaniemy tymi samymi ludźmi. Dalej będzie można z nami gadać, śmiać się itp. Chyba, że woda sodowa uderzy nam do głowy i zaczniemy zgrywać pro graczy… zresztą, kogo ja chcę okłamać. Ci, co naprawdę nas znają, wiedzą, że tak się nie stanie. Jedyne, co się zmieni to parę liter przed naszymi nickami. Powodów przystąpienia do tak młodego multiklanu jest kilka. Chcieliśmy być traktowani poważnie. Phantom nam to zapewnił. Woleliśmy wspólnie uczestniczyć w tworzeniu wielkości nowej marki, niż dojść do już znanej… Przynajmniej takie są powody oficjalne. Prawdziwym powodem jest to, że parę osób z klanu ma tzw. parcie na szkło. Więc smucił je fakt, że tak rzadko piszą o nas na tmpl. Wstępując do multiklanu chcieliśmy o sobie przypomnieć. Nawet nam się to udało. Napisano o tym newsa, a w dodatku parę osób skomentowało to wydarzenie. Znowu jesteśmy sławni. I właśnie o to nam chodziło.
O zmianie nazwy już wiecie. Przyszła kolej na opisanie kolejnego, wcale nie mniej ważnego doświadczenia z życia naszego klanu.
Kolejnym istotnym wydarzeniem był start w Stadium Team Championship 5. Dla niedoinformowanych powiem, że jest to najlepszy międzynarodowy turniej online na świecie. Oprócz naszej ekipy wzięło w nim udział 127 drużyn z całego świata. W początkowej fazie turnieju klany zostały podzielone na grupy. W każdej znalazły się 4 klany. Nasz klan trafił do grupy 25. Oprócz nas znalazły się w niej jeszcze klany: IR + Tora, VM oraz 2TEP4U. Z każdym z tych klanów wygraliśmy bez żadnych problemów stosunkiem 3:0. Dzięki tym zwycięstwom z grupy wyszliśmy na 1 miejscu. Następnie przyszła kolej na fazę playoff. W 1 rundzie tej fazy trafiliśmy na drużynę #DoS. Z nimi też nie mieliśmy większych problemów i wygraliśmy 3:0. W następnej rundzie już tak kolorowo nie było. Musieliśmy się zmierzyć z aktualnymi wicemistrzami świata qrg nWo. Udało nam się wygrać 1 mapę, ogólnie przegrywając mecz 1:2. Mimo, że przegraliśmy ten mecz, to nasza postawa wzbudziła dużą niespodziankę, nie tylko na scenie polskiej, ale i światowej. Oficjalnie można powiedzieć, że znajdujemy się w 32 najlepszych klanach świata, z czego jesteśmy naprawdę bardzo zadowoleni, ale nie zamierzamy na tym poprzestać. Następne STC będzie nasze.
Kolejnym, a zarazem ostatnim wydarzeniem, które tu opiszę jest dojście do naszego klanu nowego gracza. 18 października 2008 roku nasze szeregi zasilił Chmielu. Najlepiej przyczyny przyjęcia ww. gracza zobrazuje cytat Redzika: „ Wiesz fefan… Magda doszła do wniosku, że mamy w klanie za mało osób, a jej pokłady miłości o wiele przewyższają….” qrde to nie ten cytat. Magda bardzo przepraszam za zdradzenie Twojej tajemnicy… Ale mniejsza o to. Prawdziwy cytat brzmi: „Chmielu jest, swego rodzaju naszą 'inwestycją' na przyszłość. Od dłuższego czasu śledziliśmy jego postępy i widać, że chłopak ma duże możliwości. Jak dobrze wiecie nikt od początku nie jest wybitny w TM, więc zaprosiliśmy Chmiela do drużyny aby mógł się rozwinąć w prawdziwego bota.” Powody, dla których przyjęliśmy Chmiela są już jasne, a mi nie pozostaje nic innego jak przywitać go w naszym klanie i życzyć mu jak najszybszego zostania wspomnianym botem (dominacja Jareckiego musi się w końcu skończyć).
I na tym zakończę pisanie pierwszego podsumowania. Następna część (bez względu na to czy wam się to podoba, czy nie) już za miesiąc. No chyba, że stanie się coś tak ważnego, że będę chciał się tym podzielić trochę |
|
|